Natchniony wspomnieniami z lat młodzieńczych i dzisiejszym widokiem dziatwy obrzucającej się śnieżkami wpadłem na pewien pomysł. Mianowicie jeżeli w narodzie zaistniałaby ku temu wola, to może warto byłby się skrzyknąć i stoczyć śnieżną bitwę. Wszelkie detale do przedyskutowania. W grę pewnie wchodzą sobotnie lub niedzielne wieczory. Możnaby ustalić jakieś zasady czy jakiś scenariusz lub też zrobić klasyczne naparzanie bez żadnych zasad... Wstępnie pomyślałem o okolicach stoku w Sosnowcu na Zagórzu, ale jest to tylko luźna propozycja. Z racji tego, że na forum ktokolwiek zagląda bardzo rzadko, a do wielu nie mam innego kontaktu jak ten to roześlijcie wici do ludzi, którzy byliby skłonni w coś takiego wejść - niekoniecznie z pielo

Optymalnie byłoby żeby zebrało się sporo osób (marzę o kilkudziesięciu

). Potem możnaby tez pozjeżdżać na jakichś jabłuszkach, pójść na jakieś jadło czy napitek czy co tam jeszcze wymyślimy.
What say you??!!
